wtorek, 30 grudnia 2014

Noworoczne życzenia.

Święta minęły tak szybko, jak przyszły. Zapewne za rok również będę się zastanawiać, kiedy to wszystko zleciało. Niby 365 dni, a zlatuje nie wiadomo kiedy.

Niestety, w tym roku magii świąt nie czułam. Może dopiero siedząc przy stole wigilijnym oraz patrząc na rozradowaną Oliwkę rozpakowującą prezenty, to ta mała świąteczna iskierka przeleciała mi przed oczami. Jednak ciężko jest w ciągu jednego wieczoru zapomnieć tylu przykrości i problemów, których doświadczyło się w minionym roku. A rok ten był zdecydowanie najsmutniejszym i najbardziej bolesnym w całym moim życiu. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję na to, że rok następny będzie chociaż troszkę lepszy, i że nie dojdzie do ponownego popełnienia błędów, które przyniosły tak wiele bólu.

Również i Wam życzę na Nowy Rok, by ten kolejny był dla Was lepszy i łaskawszy, by było mniej łez, a więcej śmiechu i radości. A jeśli taki rok właśnie Wam się przytrafił, to życzę Wam, by kolejny w niczym się nie zmieniał i równie podarował Wam wiele szczęścia.






Sukienka - Mavio - moda dla dzieci i mam
Rajstopki - Allegro ;)
Buty - H&M
Spinka - Momilio

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Moja córka buntowniczka.

Ostatnimi czasy Oliwia przechodzi bunt. To, co kiedyś nazwałam buntem, nijak ma się do tego, jak wygląda on dzisiaj. Z utęsknieniem czekam na czasy, kiedy znów słowo „nie” najczęściej będzie padało z naszych ust, a nie jej.

Niemalże na każdym kroku Oliwia stara się pokazać nam, że to ona ma władzę i jej się należy słuchać. W momencie, kiedy stanowczo czegoś jej się zabroni, wybucha aktorsko wypracowanym płaczem i wyciem. Kiedy jej się ulegnie, jej twarz automatycznie przeistacza się w minę słodkiego cukiereczka.

Staram się nie ulegać, jednak nie zawsze to wychodzi. Czasem mam wyrzuty sumienia, że znów jej czegoś zabroniłam. Czasem mam zwyczajnie dość jej rozhisteryzowanego zachowania i dla świętego spokoju zrobię, co ona chce. Jednak zazwyczaj jestem twarda i nie ulegam. Być może za jakiś czas zapuka do mnie policja, bo zdezorientowani sąsiedzi będą sądzić, że dziecku dzieje się krzywda (sama pewnie bym tak myślała, gdyby dziecko tak często płakało). Być może ludzie będą na mnie złowrogo patrzeć i komentować, jaka to ze mnie okropna matka, skoro tak ciężko spełnić mi zachciankę dziecka. Ale ja nie dam sobie wejść na głowę. Oliwia musi wiedzieć, że jak rodzice mówią „nie” bądź „nie wolno”, to należy tego posłuchać.

Moja słodka dziewczynka, o jasno niebieskich oczach i blond lokach, która wywołuje zachwyt wśród ludzi, bo jak anioł wygląda, w rzeczywistości ma złośliwy, diabelski charakter. A ja, jako matka, codziennie się zastanawiam, po kim ona tak ma i jak do niej dotrzeć, by nie osiwieć przedwcześnie.







Kurtka, rękawiczki - Pepco
Czapka, komin, buty - Allegro :)
Spodnie - C&A


czwartek, 4 grudnia 2014

Liebster Blog Award cz. III

Z przyjemnością przyjmuję na klatę kolejne wyzwanie, które otrzymałam od Świat Dokonałka. Tak tak, mowa o Liebster Blog Award! To już moja trzecia nominacja, za co bardzo dziękuję. :)

Małe przypomnienie, na czym zabawa polega: Wyróżnienie Liebster Blog Award  jest przekazywane przez nominowanego kolejnym 11 blogerkom lub blogerom jako uznanie za” dobrze wykonaną robotę”.  Celowo przyznawane jest “mniejszym” blogom o mniejszej liczbie zaglądających i obserwujących lub takich, które działają od niedawna – tak, by też miały szansę na zaistnienie w blogowej społeczności.  Osoba wyróżniona odpowiada na 11 pytań zadanych przez osobę , która blog nominowała do wyróżnienia, a następnie również wyróżnia 11 blogów informując o tym w podziękowaniu za  wyróżnienie  i  jednocześnie zadając swoje 11 pytań do nominowanych. Nie można nominować bloga, z którego otrzymało się wyróżnienie.

Zatem biorę się do roboty:

1. Impreza, domówka, czy gra w karty z przyjacielem w zaciszu domowego ogniska?
Lubię i huczne imprezy i cichą zabawę z przyjacielem w domu. :)
2. Twoja wymarzona praca to...
Na chwilę obecną nie mam wymarzonej pracy dla siebie. Wiem, że chciałabym pomagać. Kiedyś pragnęłam być lekarzem, dziś może posada w jakiejś organizacji pomagającej potrzebującym.
3. Człowiek, którego podziwiam...
To każdy człowiek, który potrafi przezwyciężyć własne słabości i przeciwności losu, by móc się realizować i spełniać marzenia.
4. Co jest dla Ciebie najtrudniejsze w prowadzeniu bloga?
Czasem brak mi weny, by napisać nowy post. A oprócz tego grafikę i układ bloga by się przydało zmienić, ale w tych tematach jestem kompletnie łysa.
5. Co czułaś kiedy pojawiły się "dwie kreski"?
Strach. Miałam 19 lat, nie dojrzałam do bycia matką.
6. Co przyjemnego zrobiłaś ostatnio dla siebie?
W zeszłym miesiącu znów zaczęłam chodzić na fitness. :) 
7. Najgorszy prezent na Święta/urodziny, który dostałam to...
Czerwony, babciny sweter. Dziś cieszy mnie każdy prezent, jednak ciężko było mi na niego patrzeć mając 16 lat.
8. Ile dzieci planujesz?
Zawsze marzyłam o 3. Czy się spełni, zobaczymy. :)
9.  Twoja ukochana bajka z dzieciństwa to...
Smerfy i Gumisie. :)
10. Pomysł na śniadanie dla dziecka?
Mamy niejadka w domu. Do tego alergika. Aktualnie na śniadanie dziecko akceptuje tylko kaszkę bezmleczną.
11. Obcasy czy adidasy?
Zależy. Pewniej i wygodniej czuję się w adidasach, w nich każda gonitwa za Oliwią mi nie straszna. W obcasach za to czuję się bardziej atrakcyjna, jednak nie potrafię w nich tak pięknie chodzić, jak wyglądam. :p

Oto moje nominacje:

1. 
http://szafapoli.blog.pl

Wiem,  powinno być 11 nominacji. Jednak więcej blogów już nie czytam, a resztę nominowałam w poprzednich edycjach.

Przypominam, że n
ominowanie w żaden sposób nikogo do niczego nie zobowiązuje. Jeżeli jednak macie czas i ochotę na to, by się pobawić, zapraszam. :)

Oto moje pytania:
1. 
Jaki film, warty polecenia, ostatnio oglądałaś?
2. Twój ulubiony kolor?
3. W ramach tego, iż niedługo święta: jaką potrawę wigilijną lubisz najbardziej?
4. Piosenka, do której masz ogromny sentyment?
5. Jaka jest Twoja największa zaleta?
6. Ulubiona bajka Twojego dziecka?
7. Czym Twoje dziecko najchętniej się bawi?
8. Twój największy błąd rodzicielski?
9. W wychowaniu dziecka kierujesz się impulsem, czy poradnikami/radami innych?
10. Dzień rozpoczynasz od…?
11. Jak najchętniej spędzasz wolne chwile?








Tunika - Pepco
Legginsy - H&M
Kapcie - 
Fiorino Mother & Child Accessories
Spinka - Momilio

piątek, 14 listopada 2014

Czego nauczyło mnie macierzyństwo.

Każda kobieta, będąc już w ciąży, zdaje sobie sprawę z tego, iż jej życie po porodzie diametralnie się zmieni. Zastanawia się, czy podoła zadaniu, czy będzie dobrą matką oraz czy będzie na tyle zorganizowana, by pogodzić macierzyństwo z innymi obowiązkami czy też przyjemnościami.
Ja dziś mogę rzec śmiało – umiem pogodzić więcej rzeczy będąc matką, niż przed moją przygodą z macierzyństwem. Bycie matką nauczyło mnie doskonale organizować sobie czas, a także robić kilka rzeczy na raz przy małym dziecku. Potrafię również:
- dużo mniej spać, a podczas nocnych/porannych pobudek nie trzeba mnie siłą ściągać z łóżka :p
- spać calutką noc w jednej pozycji na skraju łóżka, bo dziecko rozłożyło się w poprzek i ani myśli się przesunąć
- jednocześnie odkurzać, myć gary, gotować, ścierać kurze itp., jednocześnie zajmując się biegającym wkoło dzieckiem
- choć nie zawsze mi się to udaje, to umiem ze stoickim spokojem oznajmić dziecku, że „nie rysujemy kredkami po ścianach”, „nie liżemy okien”, „nie wchodzimy pod dywan”, „nie rozrzucamy bielizny mamy po całym pokoju” itp.
- oglądać bajki dla dzieci, wcale się przy tym nie nudząc
- biec niczym maratończyk za dzieckiem, gdy widzę, że biegnie np. w stronę ulicy
- wymyślać kreatywne zabawy, nie mając pod ręką żadnych zabawek (kto by pomyślał, że przerzucanie orzechów z jednego słoika do drugiego może być tak ciekawe?)
- bronić dziecka niczym lwica przed wszelkim złem tego świata

Takich rzeczy jest znacznie więcej, przede wszystkim jednak, bycie matką nauczyło mnie bezgranicznej miłości do dziecka. Nauczyło mnie cieszyć się małymi, kiedyś całkiem niezauważalnymi dla mnie rzeczami. Dziś wiem, że to nie tylko ja jestem nauczycielem uczącym swoje dziecko bycia dobrym człowiekiem, ale także uczniem w rękach mego dziecka, które uczy mnie chwytania chwil ulotnych i cieszenia się z każdego wspólnie spędzonego czasu. Są to bez wątpienia bardzo ważne dla mnie lekcje, które mam nadzieję, pozostaną mi w pamięci na zawsze.















Kurtka - Zara
Spodnie, buty - H&M
Czapka, komin - Allegro :)

piątek, 31 października 2014

Kilka słów o tym, jaka jest Oliwia.

Ciężko ująć, jakim dzieckiem jest Oliwia. Bez wątpienia, nie jest dzieckiem spokojnym, z którym da się na spacer wyjść bez ciągłej bieganiny, bądź też zostawić chwilę bez opieki. Tak jak obserwuję różne dzieci na placach zabaw, które poniekąd znam, bo widuję je codziennie i widzę jak w skupieniu potrafią podziwiać otaczający je świat, zatrzymać się, by móc się nad czymś zastanowić, uśmiechnąć do mamy czy usiąść i w czymś babrać, tak moja Oliwia jest w ciągłym ruchu. I bynajmniej nie chodzi mi tu o ciągłe chodzenie. Mi chodzi o ciągłe bieganie. Oprócz tego perfidnie mi ucieka, kiedy każę jej się zatrzymać, co wiąże się z ogromnym niebezpieczeństwem, bo często biegnie w stronę ulicy, schodów i in., nie zważając na to, jaka krzywda może się jej stać.  Staram się jej tłumaczyć, najbardziej łopatologicznie jak się da. Nie dociera. Czasem krzyknę – nie dociera.

W mieszkaniu czy domu dziadków to samo – wszędzie musi wejść, w najmniejszą szczelinę, ale to taką, że wyjść ciężko i dochodzi do płaczu. Wspiąć się musi wszędzie – siatka ogradzająca podwórko do sąsiadów, drabina, stół… Przy takim dziecku nie trudno o wypadek. Ostatnio spadła ze swojego stolika, rozcinając sobie przy tym język po całej szerokości. Przerażenie jej i nasze było ogromne, krew i łzy płynęły bez końca. Przez kilka dni Oliwia miała problemy z jedzeniem, mogła jeść tylko płynne pokarmy… Takich wypadków, mniej lub bardziej groźnych jest więcej. Czy uczy się na błędach? Nie! I to mnie przeraża!

By tego było mało, często krzyczy i piszczy – to jest jej sposób na porozumiewanie się ze światem. Czasem sama przy tym zatyka sobie uszy, podczas kiedy we mnie wszystko pulsuje. Kiedy z kimś rozmawia, oczywiście w swoim, niezrozumiałym dla nas języku, to papla niczym baba na targu. Bo przecież najmniejsza równa się najgłośniejsza.

Często śmieję się, że jest to słoń w składzie porcelany. Kiedy układamy wieżę z klocków, wystarczy, że się lekko odkręci, by coś sięgnąć i już dupskiem potrąca powstającą wieżę. Z delikatnością i wyczuciem u niej również ciężko. Co dzień rano budzi mnie, skacząc mi po brzuchu, czasem wchodząc na głowę. Frajdę ma nieziemską. Będzie skakać dotąd, aż nie zwlekę się obolała z łóżka. Buziak? Tak, czasem dostaję, tak mocnego, że zastanawiam się, czy ją szczęka czasem nie boli od tej miłości. Delikatna jest również przy zabawie w pokazywanie części ciała – oczy lepiej mieć cały czas zamknięte, by w euforii ich nam nie wydłubała.

Z powyższego opisu wychodzi na to, że moje Oliwia to dziecko z piekła rodem. Ze to mała terrorystka, która potrafi nieźle dać w kość. Natura jednak obdarzyła ją także w cechy, które chwytają mnie  mocno za serce.

Jest niesamowicie wrażliwa na krzywdę innych. Przykładowo, kiedy podczas oglądania bajek z misiami (tak, czasem misie siedzą koło niej na łóżku i razem z nią oglądają telewizję), jeden z nich spadnie z łóżka bądź przewróci się, Oliwa wpada w rozpacz i wielki lament. Takiego misia trzeba jej natychmiast podać, by mogła go przytulić i wycałować po wszelkie czasy (dlaczego mnie nie spotkał nigdy taki zaszczyt?). Misie na placu zabaw również muszą zjechać ze zjeżdżalni i bawić się w piaskownicy. Nie mogą stać z boku, bo byłoby im przykro, że nie mogą bawić się z Oliwką.

Idąc dalej, nie mogę wyjść z podziwu, jak zwykłe, drobne rzeczy potrafią ją uszczęśliwić. Wystarczy pozwolić jej samej rozbić jajko na naleśniki bądź nacisnąć guzik w pralce i na twarzy pojawia się szczery uśmiech, który potrafi rozpogodzić najbardziej pochmurny dzień. Nie potrzebuje drogich, często zbędnych gadżetów, by być szczęśliwa. Wystarczy, że pójdziemy nad rzekę nakarmić kaczki, by pojawił się banan na jej twarzy.

Takie drobne czynności, które powodują radość u niej sprawiają, że zapominam o tym, jak przed chwilą zanosiła się płaczem, turlając się po podłodze, bo nie mogła wyjść z domu w różowych kapciach w pieski, kiedy na dworzu panowała minusowa temperatura. Piękne są również chwile, kiedy mocno mnie przytula i długo nie puszcza. Wiem wtedy, jak ważna dla niej jestem, jak ona mnie potrzebuje. Jak potrzebuje mojej bliskości i ciepła bijącego prosto z serca. Bo mimo tego, iż czasem mam ochotę wyjść i długo nie wracać, to takie momenty są warte poświęcenia. 











Bluzka - H&M
Spodnie - Gapula
Opaska - Momilio
Kapcie - Zazzu