środa, 16 października 2013

Mama studentka.

Tak, studiuję. Oczywiście nie dziennie, bo kiedy bym znalazła czas dla dziecka? Chodzę na uczelnie w weekendy. A co studiuję? Stosunki Międzynarodowe. Ciężki kierunek, bo dużo polityki i prawa oraz trzeba być na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami z kraju i ze świata. Złota recepta na to, jak ogarnąć ten przedmiot? Przede wszystkim trzeba to lubić! Inaczej wszystko wchodzi do głowy znacznie trudniej, a każdy czas wolny spędza się na robieniu wszystkiego, byle nie na zaglądaniu do książek.

Przyznam szczerze - nie każdy przedmiot przypadł mi do gustu. Do tej pory próbuję się nauczyć Międzynarodowego Prawa Handlowego, nawet termin końca sesji mi przesunęli, bylebym to zaliczyła (btw. dziecko to czasem bardzo dobra wymówka, inaczej z tego przedmiotu miałabym 2). Pamiętam także Ekonomię czy Politykę Gospodarczą. Nie lubiłam i nie polubię. Się nauczyło, zaliczyło i zapomniało. 


Czasem jest ciężko. Nawet bardzo ciężko, bo tu człowiek próbuje się czegoś nauczyć, a dziecko domaga się uwagi. Oprócz tego trzeba ogarnąć mieszkanie, żeby jako tako wyglądało (Oliwia oczywiście zaraz poprawi to, co w zasięgu jej ręki), zrobić obiad, pranie, prasowanie... Nie raz i nie dwa byłam załamana. Chciałam rzucić studia i mieć wszystko głęboko w d.... Jednak co mi przyniesie życie bez studiów? Kiedy Oliwia pójdzie do przedszkola, ja zatrudnię się na kasie w McDonaldzie? Nie, dziękuję. Dałam radę do tej pory więc ani mi się śni poddać. A jak zacznę za dużo o tym myśleć, to taki Pan Narzeczony mnie sprowadzi na ziemię i bez gadania będę się dalej uczyć. Oczywiście po studiach nie oczekuję żadnej super ekstra pracy, bo wiadomo, jak w Polsce jest z pracą, ale chcę mieć chociaż jakieś podstawy i możliwości, by zatrudnić się zgodnie z wybranym kierunkiem.

I szczerze mówiąc jestem z siebie dumna! Dumna z tego, że potrafię pogodzić uczelnię z wychowaniem dziecka, że mimo przeszkód i chwilowych załamań nadal brnę do przodu i wszystko zaliczam, oraz z tego, że to ja, a nie żadna niania, babcia czy ciocia wychowuję Oliwię i jestem świadkiem każdej zachodzącej zmiany w jej rozwoju. Oczywiście - każdy pomaga na tyle ile może i na tyle, ile ja chcę tej pomocy (tylko bez narzucania się, bo tego nie znoszę), dlatego takim osobom jestem bardzo wdzięczna. :)

Dzisiaj wstawiam zdjęcia z... mieszkania. Spacer sobie odpuściłyśmy, bo dopadło mnie kolejne przeziębienie, a i pogoda nie rozpieszcza, bo od samego rana deszcz i mgła.












Sukienka, sweterek, buciki - H&M
Rajstopki - Lavivo
Opaska - bazarek :)

8 komentarzy:

  1. rozumiem Cie :) ja co prawda mam niby "urlop" na moich studiach ale to dyplomanci sie odzywaja, to trzeba jechac bo albo sesja sprawozdawcza albo cos innego. Co prawda na doktoracie nie ma egzaminow takich na sesji ale jestem na dziennych wiec jak cos musze jechac w tygodniu. Jutro tez sie wybieram.... co do pogody ja nie narzekam u nas znowu pieknia polska jesien dzisiaj byla :) super dywanik ma Oliwka w pokoiku moge zapytac skad? bo ma tyle roznych kolorkow do kazdego pokoju pasuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podsumowując, jesteśmy świetne babki, że potrafimy to wszystko tak ogarnąć. ;)
      http://allegro.pl/listing/user/listing.php?order=pd&us_id=25819678&id=11763 Oto link do użytkownika, u którego kupiłam dywanik :)

      Usuń
  2. Pozdrawiam mamę studentkę - temat bardzo mi blisko. Studia kolejne, ale synek pierwszy i to połączenie dla mnie zupełnie nowe i niełatwe (bo do tego matka karmiąca wciąż). Podziwiam, a kierunek interesujący! Powrotu do zdrowia życzę i słońca:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem nie jest łatwo, ale my kobiety sobie umiemy poradzić ze wszystkim! :)
      Również pozdrawiam!

      Usuń
    2. Oj doskonale rozumiem i podziwiam. Sama mieszkając w Gda kończyłam studia w Bydgoszczy, do której jeździłam najpierw z wielkim brzuchem, później też z mężem i małą, którą karmiłam piersią. Po dniu z dzieckiem nauka, pisanie prac, itp - roboty nie mało. Ale warto dla satysfakcji no i w ogóle :) Powodzenia i wytrwałości! :)

      Usuń
    3. Widzę po komentarzach, że nie tylko ja studiowałam będąc mamą.:) Ale naprawdę warto, chociaż dla satysfakcji tak jak piszesz. :) Mam tylko nadzieję, że uda mi się dobrnąć do końca studiów.

      Usuń
  3. uda Ci się na pewno! :)) Choć powiem, że przynajmniej u mnie jest tak, że mimo, iż nie studiuję już od czerwca, czasem nie mogę w to uwierzyć, że nie musze pisać pracy, uczyć się do egzaminu, czy jechać na zjazd, że mam WOLNY WEEKEND :D Piękne to uczucie. Człowiek jednak tyle lat się uczy, że trudno później mu uwierzyć, że to koniec ;p

    OdpowiedzUsuń