wtorek, 8 października 2013

Szczepienia - tak czy nie?

Temat kontrowersyjny, gdyż jest równie dużo przeciwników, co i osób za szczepieniami. Zależy mi jednak na poznaniu opinii innych mam, bo aktualnie stoję przed wyborem - szczepić, czy nie szczepić.

Zacznę od tego, że kilka dni temu byliśmy na szczepieniu przeciw odrze, śwince i różyczce. Oczywiście skończyło się strasznym płaczem u Oliwki, ale nie o tym chciałam pisać. Od dawna zadaję sobie pytanie, czy powinnam szczepić dziecko. Nie mam nic przeciwko szczepionkom refundowanym przez NFZ. Ba! Sama byłam takimi szczepiona, jak chyba każdy z nas. Chodzi mi raczej o te szczepionki (tak jak to się w mojej przychodni mówi) "na 6". Chodzi o szczepionki Infanrix Hexa, Prevenar 13 i krople doustne Rotarix. Nie muszę chyba pisać, jak bardzo są drogie. Mimo wszystko Pani Doktor przekonała mnie, bym wybrała tą "wzorową" formę szczepień. Opowiadała, jak to kiedyś ludzie ciężko chorowali na niewyleczalne choroby, że nadal można spotkać takich ludzi na ulicy,dlatego TRZEBA szczepić.

Po pierwszej dawce nic Oliwce nie było. Nawet gorączki nie miała, co tak często się zdarza! Po drugiej również zero jakichkolwiek dolegliwości. Po trzeciej dawce, którą otrzymała w wieku 6 miesięcy zaczęłam się poważnie niepokoić. Jeszcze w poczekalni Oliwka była radosnym i niezwykle rozgadanym dzieckiem. Cały czas gaworzyła! Po szczepieniu zamilkła na 3 tygodnie... Byłam u lekarza, jednak ten stwierdził, że to dlatego, bo dziecko rozwija swoje zdolności ruchowe. Nie skomentowałam.

Po tym wszystkim zaczęłam uważnie śledzić informacje na temat tych "wzorowych i zdecydowanie najlepszych w całej Europie" szczepionek. Znalazłam ich mnóstwo. Począwszy od wad wymowy, skończywszy na autyzmie - takie mogą (lecz nie muszą) być skutki tychże szczepień. Oczywiście nikt nie informuje wcześniej o tym rodziców, bo po co? Niech się sami później turlają z problemem, nikt przecież nie uwierzy, że od szczepionki dziecko zachorowało.

Polecam przeczytać uważnie książkę "Szczepienia - niebezpieczne, ukrywane fakty" Ian'a Sinclair'a, w której wszystko jest poparte odpowiednimi dokumentami i statystykami. Czytając ją nie mogłam uwierzyć, jak bardzo te wszystkie szczepienia są nam zbędne! A jak wiele z nich przyczynia się do nieodwracalnych skutków ubocznych! TUTAJ możecie znaleźć krótki opis książki. Całość również znajdziecie w internecie. :)



Oprócz książki, polecam również poczytać najnowsze informacje dotyczące tego tematu. Jedną z nich znajdziecie TUTAJ.

Co Wy - drodzy rodzice (i nie tylko!) myślicie na ten temat? Czy tylko ja tak krytycznie do niego podchodzę, czy może przesadzam?

Oczywiście na koniec wrzucam kilka zdjęć. Miłego oglądania,  pozdrawiam!










Sweterek, spodnie - C&A
Czapka, szalik, buty - Zara

4 komentarze:

  1. Hmmm poruszylam tyrdny i kontrowersyjny temat. Ja Laury nie szczepilam na razie nic ponad to co obowiazkowe. Polozna powiedziala ze jezeli do roku siedze w domu to nie ma sensu, Niby powinno sie bo dziecko lżej przechodzi choroby jezeli zachoruje itp. Ale jak jest z szczepionkami na grype? Albo ludzie nie choruja, albo lżej przechodzą albo są przypadki że grypa ma cięższy przebieg i znam lekarzy którzy są temu przeciwni. Wiem że nie o grypie mowa ale tu po prostu znam lekarz ktorszy sa przeciwni, Nie wiem czy pozniej bede LAure szczepila-wkoncu podanie szczepionki obciaza uklad odpornosciowy ktory produkuje caly czas przeciwciala jezeli zbyut duzo tych szczepionek podamy organizm nie bdzie mial "sily: produkowac przeciwciał gdy dopadnie go jakas inna choroba! Sa tez plusy. Trudny wybor, Na Rotawirusa juz nie zaszczepie i nie zaluje-Laura juz ma 5 miesiecy ukladu jej nie obicazylam i nic sie do tej pory nie dzialo-a teraz jest juz wieksza i w razie czego (odpukac!!!) bedzie latwiej-oczywiscie moglo byc inaczej i wtedy bym zalowala pewnie. Na pneumokoki moze sie zaszczepimy ale top jeszcze zobaczymy.... I niew chodzi o pieniadze, chodzi o to zeby Laura nie byla maszyna produkujaca przeciwciala na wszystkie choroby bo to chyba bez sensu, wkoncu nasz uklad potrafi sobie z wiekszoscia poradzic-jezeli dziecko jest generalnie zdrowe. Zastanowimy sie jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - o układzie odpornościowym nie wspomniałam, ale to też jest poważny problem, bo jak później organizm ma sobie poradzić z chorobą? Przecież nie będziemy co chwilę szczepić dzieci na wszystko.
      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam!

      Usuń
  2. Ja zostałam przeciwniczką Infanrixu 5w1 kiedy dobę po drugiej dawce moja mała płakała przez 3 godziny w taki sposób, jak nigdy przedtem. Nie można jej było uspokoić. Potem znalazłam informacje o płaczu nieutulonym i przestraszyłam się nie na żarty... Odtąd rozdzielam szczepienia jak się da i opóźniam. Jednak nie ma pewności, czy w ogóle powinnam szczepić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle po tej szczepionce skutków ubocznych, zdarza się,że nieodwracalnych... aż zastanawiam się, czemu jej jeszcze nie wycofali a lekarze są do niej tak przekonani?

      Usuń