środa, 13 listopada 2013

Kochanie, może pieska?

Od dłuższego czasu narzeczony męczy mnie o psa. Bo tak; bo on chce; bo będzie fajnie; bo go polubię; bo Oliwia go polubi;bo on kocha psy. Ja na to: nie, nie i jeszcze raz NIE! Mam dziecko, obowiązki i studia. Może za rok, za dwa.

On uparty. Dalej chce. Ba! Nawet do schroniska mnie zabrał! 


I boom! 

Po tym zaczęłam się zastanawiać - a może jednak? 

Od wizyty w schronisku minęło kilka miesięcy a mi coraz bardziej brakuje czworonoga w domu! Zawsze miałam psa - od 10 lat jamnika, jednak ten mieszka już tylko z moimi rodzicami i bratem. To samo u narzeczonego - w jego domu też zawsze był pies. 

Co robić? Brać czy nie? Oliwia ma dopiero roczek, więc ogromnie boję się takiego wyzwania. W grę wchodzą oczywiście tylko szczeniaki (tak nam doradzili wolontariusze, z którymi rozmawialiśmy podczas pobytu w schronisku - pies dorasta razem z dzieckiem, więc od małego wie, kto jest na pierwszym miejscu), małego rozmiaru oraz z pozytywnym nastawieniem do dzieci.

Oliwia lubi psy - wręcz piszczy z zachwytu na sam ich widok. Byłaby wniebowzięta gdybyśmy jakiegoś przygarnęli. Tylko czy nie jest jeszcze za mała na to, by w domu gościł pies? Może wstrzymać się jeszcze rok czy dwa? W końcu pies to nie zabawka dla dziecka, a ta pewnie będzie tak go traktowała. Jest to też dla nas - rodziców, dodatkowy obowiązek.

Co myślicie na ten temat? Czy przygarnięcie czworonoga jest odpowiednie, mając w domu tak małe dziecko?


Na koniec wrzucam zdjęcia zrobione na szybko, bo odkąd Oliwia chodzi, wciąż ucieka mi przed aparatem. ;)










Bluza, spodnie - H&M
Buty - Reebok
Bandamka - Allegro :)

6 komentarzy:

  1. Mysisz wiedziec czy dacie rade opiekowac sie i Oliwka i pieskiem. Nie wiem jak to wyglada u Was, ale u nas jest tak, ze Tomek tez chcialby psa. Nie zdecdowalismy sie, bo on czesto wyjezdza i wtedy calosc opieki spoczelaby na mnie. Przy malym dziecku nei jest to mozliwe (z mojego punktu widzenia) Z drugiej strony niegdy nie mialam psa i moze sie myle, moze nie jest to wcale az tak obciazajace. Ale przemysl wlasnie, jak rozwiazesz to od strony takiej organizacyjnej gdy np Oliwka bedzie chora (czego jej nie zycze absolutnie!!!) A narzeczony bedzie w pracy....a piesek bedzie chcial na spacer.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie boję się, co to będzie, gdy Paweł będzie miał nadgodziny, a ja w domu będę sama. Pewnie poczekamy z tym pieskiem. ;)

      Usuń
    2. :) pewnie, nie ma co sie spieszyc. I Oliwka na tym skorzysta bo bedzie tez juz bardziej "rozumiala" co to znaczy miec pieska:)
      przy okazji zapraszam na moje pierwsze rozdanie :)

      Usuń
  2. O MÓJ BOŻE! ONA CHODZI JUŻ????? <3 Łiiiiiiiiiiii!!
    A co do psa, no cóż, Ty i Paweł najlepiej wiecie czy Oliwia nie będzie go za ogon targać po ziemi. Mój brat (mimo lat siedmiu) wciąż lubi obciąć kotu wąsy czy wsadzić do brodzika z wodą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie!! Chodzi, biega i rozrabia ;)
      Póki co, innych psów nie tarmosi, ewentualnie Nerona trochę za uszy pociągnie

      Usuń
  3. Nasza bluza i legginsy! :D
    H&M, I love you!! :*

    :)

    OdpowiedzUsuń