wtorek, 24 grudnia 2013

Świątecznie. :)

Dawno nas tu nie było, oj dawno! A to za sprawą kompletnego braku czasu, problemami z uczelnią (tak! Mój Uniwerek potrafi skomplikować studentowi życie!) i nieudolnej próby pisania pracy licencjackiej. Tym postem mam zamiar choć trochę zaległości nadrobić. A więc zaczynamy:

- Oliwia ma sześć zębów! Niedawno wyrżnęły się jej dwie dwójki na dole i praktycznie owe ząbkowanie przeszła bezobjawowo w przeciwieństwie do poprzednich czterech ząbków. 
 - Obserwuje i naśladuje, np. bierze moją szczotkę do włosów i próbuje się uczesać, albo szczotkę i zmiotkę do podłogi i „zamiata”.
- Tańczy do swoich ulubionych piosenek. Jeszcze dość niepewnie, jednak wygląda to przesłodko. :D
- Denerwuje się! Ale to jak! Nie wyjdzie jej wieża z klocków, to rozrzuca wszystkie po pokoju i płacze. Ale muszę powiedzieć, że takie zabawy, jak właśnie układanie klocków, dopasowanie klocka do odpowiedniej wnęki, wychodzi jej coraz lepiej. 
- Jej nowym i dość interesującym zajęciem jest zabieranie wszystkiego co znajdzie na podłodze i w szafkach i wrzucanie do wanny.  Nie wiem jaki tego sens, ale radochy ma po pachy. :p

Moje 15-miesięczne szczęście. Największe jakie mnie spotkało. Czasem wredne i niedobre, ale w końcu po kimś musiało odziedziczyć charakterek. Nasze drugie święta razem. Choć raczej ich nie zapamięta, bo za mała jest jeszcze, ale pragnę, by tego dnia była najszczęśliwszym dzieckiem na świecie, by poczuła, że jest dla nas najważniejsza.

Nie wiem, jak zniesie tłum ludzi przy świątecznym stole (bo u nas Wigilia jest zawsze obszerna, rodzina ma ze sobą dobry kontakt więc i przy wigilijnym stole wszyscy się ze sobą spotykają). W tamtym roku wszystkich „przegadała”, w tym roku może się nieco bać, bo przechodzi etap „boję się obcych”. Jednak rodzice blisko będą, więc jak coś, po prostu wcześniej wrócimy do domu.

To, jak spędziliśmy święta - po świętach. Czasu powinno być więcej, więc i nie powinno być problemu z naskrobaniem tu czegoś.

Z tego miejsca pragnę również wszystkim czytającym i odwiedzającym mojego bloga, życzyć pełnych szczęścia i radości świąt, by upłynęły w rodzinnym gronie, bez smutku i złości, oraz by nasze dzieci przeżywały je tak, by z utęsknieniem czekały na kolejne święta Bożego Narodzenia. :)

No i jak zawsze, na koniec zdjęcia. Dwa dni temu robiliśmy pierniki. A raczej ja robiłam, bo Oliwia zamiast pomagać, przeszkadzała jak tylko się da. Choinkę już pomógł ubierać tata. Ze względu na to, że bombki mogą się potłuc i wyrządzić krzywdę, Oliwia tylko się przyglądała, jak powoli nabiera koloru. No dobra, podotykać , pociągnąć i poobijać o siebie też musiała, bo co to za frajda tylko patrzeć. ;) Jednak wszystko pod czujnym okiem rodziców. ;)









Dawaj tą mąkę!


Dobra, sreberko też może być!


Dałabyś spróbować!

Ehh... Prędzej zasnę, zanim się doczekam tych pierniczków...

Pyyyycha!




Efekt końcowy. ;)

Sukienka, rajstopki - H&M
Opaska - Momilio
Kapcie - Next

1 komentarz: