wtorek, 31 grudnia 2013

Przestroga.

I po świętach. Tyle zamieszania i pośpiechu przed nimi, a zleciały nie wiadomo kiedy. Przyznam się, że te święta nie były dla mnie zbyt magiczne. Mimo dobrych zapowiedzi na początku grudnia, tak pod koniec miesiąca zapanował u nas chaos i kompletny brak czasu. A to oznacza również stres. Tak wyglądał czas tuż przedświąteczny.

W Wigilię odwiedziliśmy rodzinę od strony mojego taty a następnie od strony mojej mamy. Zawsze tak robimy, że spędzamy dwie Wigilie jednego dnia. :) Nie zabrakło płaczu Oliwii, która na widok obcych dla niej twarzy, wtulała się najmocniej jak tylko da we mnie bądź w tatę. Prezenty jednak wszystko wynagrodziły. ;)

25 i 26 grudnia spędziliśmy u rodziny Narzeczonego. Sytuacja z Oliwią taka sama, jak powyżej.

To tak w ogromnym skrócie. Bardziej skupię się na drugiej części. Pragnę ostrzec rodziców, by w stosunku do swoich dzieci byli bardziej czujni niż do tej pory, bo nawet gadżety przeznaczone dla najmłodszych mogą wyrządzić sporo krzywdy. Już wyjaśniam.

Otóż, kilka dni temu, tradycyjnie szykując obiadek do Oliwii, włożyłam ją do krzesełka do karmienia. Zazwyczaj siedzi tam spokojnie, zdarza się, że się wykręca na wszystkie możliwe strony, ale zawsze była w nim bezpieczna. W końcu takie rzeczy robi się z myślą o dzieciach i nie ma mowy, by nawet najbardziej ruchliwe dziecko coś takiego zepsuło. Na dodatek w pokoju obok niej siedział tata i naprawiał łóżko. Kiedy już miałam iść z zupką do pokoju, usłyszałam huk! Nie zapomnę tego huku chyba do końca życia… Oliwia leżała na podłodze, razem z blatem do jedzenia, który nie wiadomo jakim cudem po prostu wyleciał! A ona opierając się o niego, poleciała razem z nim. Na główkę. Z ogromnej wysokości jak dla takiego malucha.

Przez około 10 minut Oliwia niemiłosiernie płakała. Krew z nosa jej poleciała. Siniaka na czole sobie nabiła. My przerażeni. Mieliśmy jechać do szpitala, jednak uspokoiła się. Sprawdziliśmy, czy nic ją nie boli, obserwowaliśmy później cały dzień.  Po drzemce na szczęście znów była tym samym, pogodnym dzieckiem co przed upadkiem. Nigdy jednak nie zapomnę tego płaczu i przerażenia w jej oczach. Nigdy nie zapomnę tego strachu u nas. Naprawdę nie wiem jakim cudem blat odpadł. Nikt przy nim nie majstrował, nikt nic nie poluzował. Po prostu się oderwał od reszty…

Przestrzegam Was, drodzy rodzice, uważajcie, by Waszym pociechom nie przytrafiło się to, co mojej. Nawet w sprawdzonych akcesoriach (Oliwia korzystała z krzesełka już ponad pół roku) zachowajcie ostrożność.

Na koniec zdjęcia. Tej zimy pogoda raczej jesienna, zero śniegu, zero mrozu. Grube, puchate kombinezony chowają się głęboko w szafie i czekają na pomruki zimy. Przynajmniej Oliwia ma pełną swobodę w poruszaniu się, bo przyznam, że w kombinezonach człapie niczym pingwin. A widząc jakąkolwiek przeszkodę, woli paść na kolana i przeraczkować dany odcinek drogi. :p


No i jakże mogłabym zapomnieć. Szczęśliwego Nowego Roku! Byście spędzili go tak, jak sobie wymarzyli – czy to na hucznej imprezie wśród przyjaciół, czy w spokoju w rodzinnym gronie. Bawcie się dobrze, bo jaki Sylwester, taki cały rok!










Polar - George (Second Hand :))
Czapka, szalik - Zara
Spodnie , rękawiczki - Pepco
Buty - Deichmann

10 komentarzy:

  1. Dziękujemy za życzenia! :))
    nasze o tu: http://mamalolipoli.blogspot.com/2013/12/nowy-rok-nowe-mozliwosci-nasze-zyczenia.html
    Mała przesłodka w tym futerku :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj. Doskonale rozumiem Ten Strach! Oby Nigdy Wiecej. Wszystkiego Dobrego ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dobrze, że Oliwce nic sie poważnego nie stało. Na dzieci trzeba bardzo uważać to fakt i zawsze stosować zasadę ograniczonego zaufania. Pozdraiwam i oby juz więcej takich przygód u Was nie było, Mama A. ... A tak swoją droga slicznie ubrana jest Oliwka na pierwszych fotkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Również mam nadzieję, że takie przygody już nas nie spotkają.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Podobne legginsy sprawiłam mojej M. :) Polar świetny, uszy urocze <3

    OdpowiedzUsuń