piątek, 14 lutego 2014

Nowości.

Ostatnio mało pisałam – dopadło mnie trochę problemów, oczywiście wszystkie w jednym czasie, tak żeby weselej było. Nie wiem czy dam radę częściej pisać - brak czasu też robi swoje. W każdym razie, będę się starać. :)

Co u nas nowego? Ano Oliwia od 3-4 tygodni nie ma smoczka. Czytałam, czytałam i jeszcze raz czytałam, że najlepiej poczekać do 18 miesiąca, bo inaczej może być ciężko. W żadnym wypadku podczas ząbkowania, bo będzie jeszcze gorzej. A jak było u nas? Otóż, jadąc do moich rodziców, Oliwii musiał wypaść smoczek w samochodzie, my tego nie zauważyliśmy i tak oto tata pojechał ze smoczkiem do pracy. A u moich rodziców żadnego zapasowego nie mieliśmy. Stwierdziłam, że to doskonały moment na to, by ją od niego odzwyczaić. I uwierzcie mi, jest teraz o niebo lepiej! Ba! Nawet początki nie były tak trudne, jak się tego spodziewałam (no, może poza jedną nocą), a przecież moje 16-miesięczne dziecię niedawno wzbogaciło się o siódmy ząb, więc wg. poradników, powinno być koszmarnie. A tu żadnego marudzenia! Zero nerwów w nocy, że Oliwia gdzieś smoczka wyrzuciła poza łóżko a ja nie mogę go znaleźć. Koniec problemów z zasypianiem! Serio! Odkąd Oliwia nie ma smoczka, zasypia w swoim łóżku (do tej pory zasypiała w moim, później ją przenosiłam) w 5-15 minut (fakt, od teraz drzemkę mamy tylko jedną w ciągu dnia, ale jaką długą)! I naprawdę tego nie zmyślam, nie koloryzuję, nie wyolbrzymiam. Nie lubię pisać czegoś, co nie miało miejsca. Ten blog ma służyć również miłej pamiątce dla Oliwii, kiedy dorośnie, a więc logiczne, że chcę jej przekazać samą prawdę. 

Co u nas jeszcze? Dostałyśmy skierowanie do poradni psychologicznej. Chodzi o pewnego rodzaju tiki nerwowe, charakteryzujące się zbyt częstym wysuwaniem dolnej szczęki oraz o problem z chwytaniem mokrych, śliskich rzeczy. Mam tu na myśli przede wszystkim jedzenie (szynka, owoce, ugotowany makaron itp.) Pediatra stwierdziła również nadpobudliwość. Uwierzcie mi, jeszcze żadna wizyta lekarska tak nie wyglądała jak ta: to, że nie usiedzi w miejscu – normalka, ale zrzucanie wszystkich rzeczy z biurka, zwalanie przedmiotów z półek to lekkie przegięcie.

Być może niepotrzebnie się martwię, być może przesadzam, ale nie chcę później mieć wyrzutów sumienia, jeżeli Oliwia nie będzie rozwijać się tak, jak powinna. Wolę dmuchać na zimne.

Pierwszą wizytę mamy 25 lutego – my, jako rodzice, bez dziecka. Nie za bardzo wiem, czemu ma to posłużyć, jednak jak trzeba to trzeba. Kolejna, bądź kolejne wizyty będą już z Oliwią. Oczywiście, wolałabym jedną wizytę. By psycholog oznajmił, że matka przesadza. :) 

Na koniec pragnę życzyć wszystkim duuużo miłości z okazji Walentynek. Tak, wiem, że większość osób nie toleruje tego święta, tłumacząc, że okazywać miłość należy każdego dnia. Jednak w gonitwie codziennych obowiązków, często te uczucia nie są takie, jakie sobie wyobrażaliśmy. Dlatego uważam, że taki dzień jest nam jak najbardziej potrzebny. :) 

Pozdrawiam!










Kurtka - Zara
Czapka - Allegro :)
Komin - Maluch
Spodnie - C&A
Rękawiczki - Pepco :)
Buty - Deichmann

18 komentarzy:

  1. Gratulacje:)
    A co do wizyty nie daj sobie czegos wmowic przypadkiem :) moze po prostu ma taki chwilowy etap :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety etap na pewno nie chwilowy, bo trwa już jakieś 5-6 miesięcy. ;/ Oczywiście żadnych bzdur mijających się z prawdą wmówić sobie nie dam. :)

      Usuń
  2. Gratulacje z okazji odkorkowania ;) A co do psychologa to nie martw się na zapas. Pierwsza wizyta jest po to, żebysci mogli opowiedzieć w spokoju jakie niepokojące objawy u dziecka zaobserwowaliście, pewnie wypyta Was o szczegóły jaki był poród, jakie choroby dziecko przechodziło itd., a na kolejnej wizycie będzie mogła być cała uwaga skupiona już tylko na małej. Powodzenia, Mama A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszkę mnie uspokoiłaś, dziękuję. :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, też mi się podoba. :)

      Usuń
  4. Nominowałam Twój blog do Liebster Blog Award, szczegóły na moim blogu: http://mniamniamblog.wordpress.com/2014/02/27/nominacje-do-liebster-blog-award/
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Nominowałam Twój blog do nagrody Liebster Blog Award, szczegóły na moim blogu: http://zakochana-zdrowa-mama.blogspot.com/2014/02/liebster-blog-award.html
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. smoczek - no tak. Z dnia na dzień odkładam bo albom niewyspana i nie mam sił na drugą próbę (przy pierwszej 2-go dnia rzucała się w spazmach po łóżeczku już prawie śpiąc i wymiękłam), albo jakiś inny powód, np. męża nie ma do późna w domu a jak ja poradzę sobie jeśli Hania będzie płakać razem z przerażonym jej płaczem Jasiem? Ale Twój wpis mnie zmotywował i mam nadzieję, że na dniach...
    Powodzenia u lekarza! Oby wszystko było dobrze, a nawet jak nie jest całkiem dobrze, to takie młode osóbki jak Oliwia szybko sobie z tym poradzą! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy dwójce dzieci to chyba nie odważyłabym się na tak poważny krok, jak odstawienie od smoczka. Bałabym się. Ale ja to ja, często się boję czegoś tylko dlatego, bo za dużo się nasłucham i naczytam. Ale zobaczysz, w końcu nadejdzie i chwila na Hanię. :) mam nadzieje, że zareaguje tak samo spokojnie, jak Oliwia. :)
      Co do lekarza, również mam nadzieję, że będzie dobrze. Mamy umówione 4 wizyty z psychologiem + wizyta u neurologa. A jutro trzeba iść po skierowanie do alergologa, bo Oliwia ma plamy na buzi i zaczerwienione oczy, które non stop trze. Wiosna idzie to pewnie wyjdzie nam jakaś alergia na pyłki...

      Usuń
  7. Słodka mała, i bardzo ładna kurteczka!

    OdpowiedzUsuń