piątek, 15 sierpnia 2014

Aktualności. :)

Oto 10 punktów, w których znajdziecie, co aktualnie się u nas dzieje:

1. Oliwia coraz bardziej zaczyna wyrażać swoją złość poprzez tupanie nogami, zwracanie głowy ku g
órze wraz z charakterystycznym marszczeniem nosa, czy też poprzez długi, głośny płacz. Jest przy tym strasznie uparta i trzeba naprawdę sporo cierpliwości, by taką małą złośnice uspokoić. A złości się ostatnio dość często. Wystarczy zakazać oglądania telewizji czy iść na spacer w inne miejsce, niż plac zabaw, by zaczęła się złościć.
2. Żeby nie było, Oliwia nie złości się cały czas. ;) Kocha się przytulać i dawać buzi na dobranoc, a kiedy zobaczy bliską jej osobę, piszczy z radości. :)
3. Jest strasznie wstydliwa. Najbardziej wstydzi się starszych osób i mężczyzn. Wstydzi się ich do tego stopnia, że potrafi się przy nich położyć na chodniku głową w dół.
4. Obecnie jej ulubionym zajęciem jest malowanie farbami, układanie ciastoliny i układanie wież z klocków. Książeczki póki co poszły w dalszy plan.
5. Nie lubi się dzielić zabawkami. W sumie dopiero poznaje znaczenie własności, więc jest to jak najbardziej zrozumiałe. Niestety moja bezbronna w tych sytuacjach córeczka, zamiast walczyć o swoją własność, stanie nieruchomo i wybuchnie takim płaczem, że od razu wszystkie oczy są skierowane na nas. Kiedy zabawkę odzyska, chowa ją od razu do wózka/torby i każe mi uciekać z danego miejsca.
6. Są wyraźne postępy przy zaparciach nawykowych. Przy każdej kupie dostaje naklejkę, co sprawia, że nie boi się już tak mocno. Nadal jednak trzeba ją motywować i wspierać. Jak to ostatnio gastrolog mi powiedział - zaparcia nawykowe trwają nawet kilka lat. Mam nadzieję jednak, że u nas problem niedługo się skończy.
7. Oliwia ma już 14 pięknych ząbków, a wczoraj wyrżnęły się kolejne dwa. :) Na szczęście, nie marudzi już tak mocno, jak przy wyrzynaniu się pierwszych ząbków. :)
8. Niestety bardzo mało mówi, choć widzimy wyraźne postępy w ostatnim czasie. Póki co, cały czas biega, wspina się, dlatego nie ma czasu na ćwiczenie mowy, :p a tak poważnie, we wrześniu, tuż po jej urodzinach, mamy bilans 2-latka. Dowiemy się wtedy, czy będzie potrzebna interwencja logopedyczna.
9. Jak już wyżej napisałam, non stop biega. Podczas kiedy obserwuję inne dzieci, i widzę, że chodzą, spacerują, tak ona spacerować nie potrafi. Ona musi cały czas biegać. Czasem zatrzyma się na chwilę, bo coś ciekawego przykuło jej uwagę, ale zaraz znów leeeeeeci. Nie patrzy na to, że na przeciw niej jedzie rower – biegnie na przeciw niemu. Nie patrzy, że tu są schody i trzeba się zatrzymać – dalej biegnie, a to, czy rozbije sobie głowę czy też ujdzie cało, zależy tylko I wyłącznie od nas, czy ją w porę zdołamy złapać.
10. Bardzo mało je. Jedyne, co akceptuje to: kaszki, serki waniliowe, kanapki z serem żółtym lub szynką I parówki. Czasem zje placka. Koniec listy. Problem zaczął się w szpitalu, kiedy miała zapalenie układu moczowego. Lekarze jednak kazali mi się nie martwić – brak apetytu często towarzyszy chorobie. Nikt jednak nie przypuszczał, że do tej pory będzie się utrzymywał. Być może ma to związek z zaparciami nawykowymi, być może z alergią. Ja bardzo się staram, by dostarczyć jej jakieś witaminy w ciągu dnia. Póki co, przemycam jej słoiczki owoców w serkach waniliowych I podaję świeżo wyciskane soki z sokowirówki.
Niesamowite, jak takie małe dziecko szybko się zmienia. Jeszcze niedawno Oliwia leżała spokojnie w swoim łóżeczku, a teraz biega jak oszalała. Jeszcze niedawno była szczerbata, łysa I maleńka, a teraz ma piękne, białe ząbki, na głowie bujne loczki, a kiedy stanie na wadze, wyskakuje 12 kg.
Czas szybko płynie, dlatego wykorzystajmy je najlepiej, jak potrafimy, byśmy mieli co wspominać w przyszłości.










Sukienka, opaska, sandałki - Allegro :)

wtorek, 5 sierpnia 2014

Matka kontra matka.

Czytając tytuł postu, pewnie pomyślicie, że znajdziecie tu coś o nowym programie, który rzekomo ma niedługo wejść na anteny telewizji, a w internecie już wywołał burzę wśród matek. Nie, ja nie o tym. Nie jestem zbytnio zagłębiona w tym temacie, a oglądać programu na pewno nie będę.
Zastanawia mnie zaś, skąd w matkach tyle jadu? Tyle zawiści? Do tej pory słowo „matka” kojarzyło mi się z osobą ciepłą, spokojną i opanowaną, która w rozmowie z drugą matką wymienia się poglądami, udziela rad i wspiera w cięższych chwilach. Dziś każda matka patrzy drugiej na ręce, kiedy potknie jej się noga, kiedy zrobi coś źle, by móc wytknąć jej wszelkie błędy. Może w życiu realnym rzadko kiedy ma to miejsce, bo ludzie boją się krytykować, by sami nie zostali skrytykowani. Pogrom "matek idealnych" najwięcej jest w internecie, bo tu można ukryć się pod pseudonimem bądź też wypowiadać się anonimowo. Nikt nie zna naszej tożsamości, dlatego też można jeździć po innych do woli, wyładowując w ten sposób swoją frustrację spowodowaną nieudanym życiem osobistym czy zawodowym. Takie osoby czują się w ten sposób lepiej, a jeśli ktoś stanie po stronie bezbronnej mamy nieidealnej, nakręcają się jeszcze bardziej. Siedzą przed ekranem i czekają, kiedy tylko będą mogły walnąć kolejnego hejta. Oczywiście nie chodzi mi tu o normalną dyskusję, która jakoby nie sprowadza się do samego słodzenia, ale też na krytyce i wymianie poglądów. Chodzi mi raczej o czepianie się wszystkiego, co nam się nie podoba. Oto kilka przykładów:
1. Jesteś z dzieckiem w parku. Dziecko zaczyna płakać, jest głodne. Wyciągniesz dyskretnie pierś i nakarmisz dziecko = źle! Przecież to miejsce publiczne, ktoś może nie chcieć patrzeć, czuć obrzydzenie itp.
Pchasz ciężki wózek z wrzeszczącym dzieckiem przez pół miasta, by móc schronić się w domu i tam nakarmić dziecko = źle! No bo jak można pozwolić dziecku tyle czasu być głodnym?
Dasz dziecku butlę z mlekiem modyfikowanym = źle! Jak można truć dziecko chemią? Przecież każdy wie, że naturalne jest najlepsze, od modyfikowanego będzie się wolniej rozwijać i mieć problemy z nauce.
2. Ubierzesz dziecko w markowe ciuchy = źle! Kupiłabyś mu za to zabawkę, książkę czy cokolwiek innego, przecież to tylko dziecko, ono nie ma wyglądać, ono ma chodzić w rozciągniętym dresie z hello kitty, autkami czy kucykami pony.
Ubierzesz dziecko w zwykłe ubranie = źle! Oszczędzasz na dziecku? Jak tak można? Pewnie sama sobie kupiłaś od groma pięknych ciuszków, a o dziecku nie pomyślałaś.
3. Siedzisz w domu i wychowujesz dziecko = źle! Do pracy byś poszła, zarobiła cokolwiek, pieniądze z nieba nie spadną! Twój mąż tyra, ty tez byś się do roboty wzięła!
Zostawiasz dziecko z babcią/ciocią/opiekunką = źle! Dziecko potrzebuje matki, a Ty chcesz się rozwijać zawodowo? Pomyślałaś w ogóle, że dziecko będzie za tobą tęsknić?
4. Karmisz piersią trzy miesiące = źle! Dlaczego tak krótko? Jesteś egoistką, której nie chce się cyca dawać dziecku, taka wygodna jesteś!
Karmisz 2 lata = źle! Czemu tak długo? Przecież to obrzydliwe! Już go nie odzwyczaisz! Do 18-nastki będzie do Ciebie przyklejone. Cycki sobie przydepczesz.
5. Rodziłaś naturalnie = źle! Nie szanujesz się, to teraz będziesz miała wiadro między nogami, a Twój partner będzie Cię zdradzał na boku.
Rodziłaś przez cesarskie cięcie = źle! Toż to nie poród, a wydobycie z wnętrza matki. Pewnie dałaś w łapę, bo bałaś się naturalnie rodzić... Słaba jesteś. Co z tego, że zostało stwierdzone zagrożenie życia lub zdrowia dziecka – to Twoja wina.
Takich przykładów jest setki. Na forach, blogach… Każda „matka idealna” ma w nosie opinie innych, bo ona dziecko wychowuje w ten sposób, co jest oczywiści wytyczną tego, jak inne matki powinny wychowywać swoje. To, że moje dziecko jest inne niż jej, inaczej się rozwija, inaczej przyswaja pewne wartości, nic nie znaczy! Trzeba wychowywać wg. jednego, narzuconego nam schematu.
Nie lepiej by było spróbować przeprowadzić normalnej dyskusji na cywilizowanym poziomie? Ja z chęcią wysłucham Twojej opinii i albo się z nią zgodzę, albo nie, jednak na pewno nie będę Ci wmawiać braku rozumu. Tego samego oczekuję od Ciebie! Szanujmy się! To jest podstawa do udanych konwersacji, które mimo podzielonych zdań, mogą przerodzić się w przepiękną znajomość. Naprawdę warto.  











Tunika, spodnie, opaska - H&M
Balerinki - Badoxx