wtorek, 5 sierpnia 2014

Matka kontra matka.

Czytając tytuł postu, pewnie pomyślicie, że znajdziecie tu coś o nowym programie, który rzekomo ma niedługo wejść na anteny telewizji, a w internecie już wywołał burzę wśród matek. Nie, ja nie o tym. Nie jestem zbytnio zagłębiona w tym temacie, a oglądać programu na pewno nie będę.
Zastanawia mnie zaś, skąd w matkach tyle jadu? Tyle zawiści? Do tej pory słowo „matka” kojarzyło mi się z osobą ciepłą, spokojną i opanowaną, która w rozmowie z drugą matką wymienia się poglądami, udziela rad i wspiera w cięższych chwilach. Dziś każda matka patrzy drugiej na ręce, kiedy potknie jej się noga, kiedy zrobi coś źle, by móc wytknąć jej wszelkie błędy. Może w życiu realnym rzadko kiedy ma to miejsce, bo ludzie boją się krytykować, by sami nie zostali skrytykowani. Pogrom "matek idealnych" najwięcej jest w internecie, bo tu można ukryć się pod pseudonimem bądź też wypowiadać się anonimowo. Nikt nie zna naszej tożsamości, dlatego też można jeździć po innych do woli, wyładowując w ten sposób swoją frustrację spowodowaną nieudanym życiem osobistym czy zawodowym. Takie osoby czują się w ten sposób lepiej, a jeśli ktoś stanie po stronie bezbronnej mamy nieidealnej, nakręcają się jeszcze bardziej. Siedzą przed ekranem i czekają, kiedy tylko będą mogły walnąć kolejnego hejta. Oczywiście nie chodzi mi tu o normalną dyskusję, która jakoby nie sprowadza się do samego słodzenia, ale też na krytyce i wymianie poglądów. Chodzi mi raczej o czepianie się wszystkiego, co nam się nie podoba. Oto kilka przykładów:
1. Jesteś z dzieckiem w parku. Dziecko zaczyna płakać, jest głodne. Wyciągniesz dyskretnie pierś i nakarmisz dziecko = źle! Przecież to miejsce publiczne, ktoś może nie chcieć patrzeć, czuć obrzydzenie itp.
Pchasz ciężki wózek z wrzeszczącym dzieckiem przez pół miasta, by móc schronić się w domu i tam nakarmić dziecko = źle! No bo jak można pozwolić dziecku tyle czasu być głodnym?
Dasz dziecku butlę z mlekiem modyfikowanym = źle! Jak można truć dziecko chemią? Przecież każdy wie, że naturalne jest najlepsze, od modyfikowanego będzie się wolniej rozwijać i mieć problemy z nauce.
2. Ubierzesz dziecko w markowe ciuchy = źle! Kupiłabyś mu za to zabawkę, książkę czy cokolwiek innego, przecież to tylko dziecko, ono nie ma wyglądać, ono ma chodzić w rozciągniętym dresie z hello kitty, autkami czy kucykami pony.
Ubierzesz dziecko w zwykłe ubranie = źle! Oszczędzasz na dziecku? Jak tak można? Pewnie sama sobie kupiłaś od groma pięknych ciuszków, a o dziecku nie pomyślałaś.
3. Siedzisz w domu i wychowujesz dziecko = źle! Do pracy byś poszła, zarobiła cokolwiek, pieniądze z nieba nie spadną! Twój mąż tyra, ty tez byś się do roboty wzięła!
Zostawiasz dziecko z babcią/ciocią/opiekunką = źle! Dziecko potrzebuje matki, a Ty chcesz się rozwijać zawodowo? Pomyślałaś w ogóle, że dziecko będzie za tobą tęsknić?
4. Karmisz piersią trzy miesiące = źle! Dlaczego tak krótko? Jesteś egoistką, której nie chce się cyca dawać dziecku, taka wygodna jesteś!
Karmisz 2 lata = źle! Czemu tak długo? Przecież to obrzydliwe! Już go nie odzwyczaisz! Do 18-nastki będzie do Ciebie przyklejone. Cycki sobie przydepczesz.
5. Rodziłaś naturalnie = źle! Nie szanujesz się, to teraz będziesz miała wiadro między nogami, a Twój partner będzie Cię zdradzał na boku.
Rodziłaś przez cesarskie cięcie = źle! Toż to nie poród, a wydobycie z wnętrza matki. Pewnie dałaś w łapę, bo bałaś się naturalnie rodzić... Słaba jesteś. Co z tego, że zostało stwierdzone zagrożenie życia lub zdrowia dziecka – to Twoja wina.
Takich przykładów jest setki. Na forach, blogach… Każda „matka idealna” ma w nosie opinie innych, bo ona dziecko wychowuje w ten sposób, co jest oczywiści wytyczną tego, jak inne matki powinny wychowywać swoje. To, że moje dziecko jest inne niż jej, inaczej się rozwija, inaczej przyswaja pewne wartości, nic nie znaczy! Trzeba wychowywać wg. jednego, narzuconego nam schematu.
Nie lepiej by było spróbować przeprowadzić normalnej dyskusji na cywilizowanym poziomie? Ja z chęcią wysłucham Twojej opinii i albo się z nią zgodzę, albo nie, jednak na pewno nie będę Ci wmawiać braku rozumu. Tego samego oczekuję od Ciebie! Szanujmy się! To jest podstawa do udanych konwersacji, które mimo podzielonych zdań, mogą przerodzić się w przepiękną znajomość. Naprawdę warto.  











Tunika, spodnie, opaska - H&M
Balerinki - Badoxx


2 komentarze:

  1. odkąd zostałam matką wszyscy mają poczucie że mogą mnie obserwować oceniać i pouczać....strasznie mnie to irytuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie. oraz komentować, co mamy robić, a czego nie.

      Usuń